Tworzenie kolei muzealnej

Nie sposób w kilku zdaniach opisać 16-letnich starań tworzenia Kolei Muzealnej Wolsztyn – Świętno. W telegraficznym skrócie pragniemy jednak przytoczyć najważniejsze jego etapy.

Początki

Wszystko zaczęło się od wakacyjnego spotkania w 2008 roku, na którym rzucony został pomysł zaopiekowania się nieczynną linią kolejową z Wolsztyna do Nowej Soli. Na bazie entuzjazmu związanego z zakończoną kilka tygodni wcześniej renowacją pomostu sygnałowego zlokalizowanego przy wspomnianym szlaku ruszyliśmy do działania. Jesienią dokonaliśmy obchodu całej, 52-kilometrowej linii, inwentaryzując braki w infrastrukturze torowej na terenie Województwa Lubuskiego. Jednocześnie nawiązaliśmy współpracę z Powiatem Wolsztyńskim i Powiatem Nowosolskim – samorządami zainteresowanymi utworzeniem kolei muzealnej łączącej oba miasta – oraz zarządcą szlaku – spółką PKP PLK S.A. Zakładem Linii Kolejowych w Zielonej Górze. Doszliśmy do wniosku, że najlepszą formą ochrony linii będzie rozpoczęcie na niej ruchu drezynowego, który miał być przejściowym etapem w tworzeniu pierwszej w Polsce normalnotorowej kolei muzealnej.

Nim jednak rozpoczęliśmy drezynowanie, w maju 2009 roku zderzyliśmy się ze ścianą… roślinności. Niewykorzystywany w ruchu pociągów od 2007 roku szlak, na którym ostatnie, zakrojone na szeroką skalę wycinki prowadzone były najprawdopodobniej na początku lat dziewięćdziesiątych XX wieku, pokryła trawa, krzewy i wszelkiego rodzaju „samosiejki”. Najgorzej rzecz się miała w okolicach Adamowa, gdzie biegnący w niewielkim wykopie tor na długości niemal 300 metrów zniknął w „buszu”. Nie dało się nie tylko przejechać ręczną drezyną, ale nawet przejść (przecisnąć się) pomiędzy kilkumetrowymi drzewami i rozłożystymi krzewami znajdującymi się w osi toru i na nasypie. Rozwojowi bujnej roślinności sprzyjała woda gromadząca się w niedrożnym w wielu miejscach korytku odwadniającym tor.

Wycięcie „dżungli” (bo takim mianem zaczęliśmy określać łuk znajdujący się za rozwidleniem linii leszczyńskiej i nowosolskiej) oraz trzcin porastających nasyp pomiędzy Wolsztynem a Adamowem, a także udrożnienie odwodnienia na długości niemal 1,5 km zajęło nam ponad rok. Wiele osób, w tym kolejarze, odradzało nam dalsze działania, przewidując, że „tam nigdy pociąg już nie pojedzie”. My jednak się nie poddaliśmy.

W kolejnych latach sukcesywnie przesuwaliśmy się w stronę Świętna, poszerzając skrajnię – już z myślą o powrocie na szlak pociągów turystycznych. Wydawało się, że walka z roślinnością będzie najgorszym, co nas czeka na pierwszym odcinku linii – nie przypuszczaliśmy wówczas, że za niecałe dwa lata będziemy mierzyć się z o wiele większym wyzwaniem.

Wielka dziura w torze

W 2011 roku, po dwóch latach działalności na linii nr 371 – oczyszczeniu z roślinności odcinka pomiędzy Wolsztynem a Kębłowem i przeniesieniu prac w okolice Świętna – wydawało się, że wszystko, choć powoli, zmierza w dobrą stronę. Sukcesywnie przywracaliśmy przejezdność na kolejnych kilometrach linii, a samorządowi partnerzy coraz bardziej angażowali się w nasz projekt. Niestety, jesienią 2011 roku rzeczywistość brutalnie zweryfikowała nasze plany i marzenia.

Podczas jednej z jazd inspekcyjnych połączonych z wycinką roślinności w lesie pomiędzy Świętnem a Kębłowem ujawniliśmy kradzież niemal kilometra toru. Był to dla nas ogromny szok. W ciągu kilkunastu dni zniknęły: 62 szyny (każda długości 30 metrów), ponad 2 700 podkładek żebrowych, blisko 5 500 wkrętów i kompletów mocowań – łącznie ponad 36 000 elementów o masie przekraczającej 120 ton.
Po złodziejach zostały jedynie plastikowe przekładki podszynowe i podpodkładkowe oraz niewypowiedziana złość i smutek…

Sprawców udało się zatrzymać kilka dni później na (prawie) gorącym uczynku. Ponieważ w chwili zatrzymania nie cięli szyn, w sądzie tłumaczyli, iż przejechali kilkadziesiąt kilometrów tylko po to, by w środku lasu, na nieczynnej linii kolejowej wypróbować zakupiony sprzęt, który na co dzień chcieli wykorzystywać w zupełnie innym, legalnym celu.

Z uwagi na rzekomą niską społeczną szkodliwość czynu sąd wydał niewielkie wyroki w zawieszeniu. Złodzieje cieszyli się wolnością, a my przez kolejną dekadę próbowaliśmy pozyskać materiał torowy, który można by zabudować w miejscu skradzionego toru…

Stacja Muzealna Świętno

Kradzież toru pomiędzy Kębłowem a Świętnem oraz wzmożona aktywność złomiarzy w okolicach Nowej Soli, a także nieotrzymanie unijnego wsparcia na rewitalizację linii sprawiły, iż Powiat Nowosolski wycofał się z pomysłu współtworzenia kolei muzealnej. Jako stowarzyszenie działające non profit nie byliśmy w stanie samodzielnie zaopiekować się ponad 50-kilometrowym szlakiem kolejowym, toteż w 2012 roku postanowiliśmy ograniczyć nasze działania do odcinka Wolsztyn – Konotop, a gdy samorządy województwa lubuskiego ogłosiły chęć budowy na swoim terenie ścieżki rowerowej w śladzie linii nr 371 – do odcinka Wolsztyn – Świętno. Tym samym stacja kolejowa w Świętnie stała się naturalnym miejscem do stworzenia naszej „bazy”.
Dzięki uprzejmości Gminy Wolsztyn, która kilka lat wcześniej przejęła od PKP S.A. budynek dworcowy, mogliśmy zaadaptować pomieszczenia dawnej poczekalni, nastawnicowni oraz biura dyżurnego ruchu na cele muzealne. Nim było to możliwe, musieliśmy wykonać kompleksowy remont pomieszczeń, w których poza starą, drewnianą ławką z poczekalni oraz okienkiem kasowym nie było nic innego…
Wcześniej wycięliśmy krzewy i kilkumetrowe drzewa porastające peron oraz tor ładunkowy, a spod warstwy trawy i ziemi odkryliśmy kostkę granitową pokrywającą peron. Jak się później okazało, był to „strategiczny błąd” – spółka PKP S.A. dowiedziawszy się o istnieniu bruku, wystawiła go na sprzedaż w formie licytacji elektronicznej. Wyłącznie dzięki naszej szybkiej reakcji wszystkie powierzchnie brukowane oraz obiekty stacyjne zostały wpisane do ewidencji zabytków, co uchroniło je przed fizyczną likwidacją.

Przez kolejne lata sukcesywnie gromadziliśmy eksponaty, tworzyliśmy gabloty wystawiennicze, uatrakcyjniając wystawę kolejowych urządzeń, lamp i dokumentów, a biuru dyżurnego ruchu – nadając klimat sprzed lat.

Pierwszy po latach pociąg

W 2015 roku, po ponad 4 latach bezskutecznych prób pozyskania choćby części materiału torowego, który mógłby posłużyć do uzupełnienia „ubytku” w torze pomiędzy Kębłowem a Świętnem, postanowiliśmy starać się o możliwość uruchomienia pociągów specjalnych relacji Wolsztyn – Kębłowo. Sprawa nie była prosta, gdyż Kębłowo jest jedynie przystankiem osobowym, a nie stacją (nie ma drugiego toru, po którym lokomotywa mogłaby przemanewrować, zmieniając kierunek jazdy). W grę wchodziło uruchomienie pociągu zestawionego z dwóch parowozów (po jednym na każdym z końców składu wagonów) lub z wagonu silnikowego wyposażonego w dwie kabiny maszynisty. Pierwszy wariant był niezwykle kuszący, lecz wysokie koszty wynajęcia aż dwóch parowozów sprawiły, iż zaczęliśmy szukać alternatywnego rozwiązania. Znaleźliśmy je w Skansenie Taboru Kolejowego w Chabówce.

Na tworzonej linii muzealnej nie chcieliśmy uruchamiać pociągu zestawionego ze współczesnego taboru, toteż obiektem naszego zainteresowania stał się wyprodukowany w 1971 roku wagon silnikowy SN61-168. Dzięki bardzo dobrej dotychczasowej współpracy z małopolską jednostką pojazd ten znalazł się pośród taboru delegowanego do udziału w Paradzie Parowozów w 2016 roku.
Nim jednak „Ganz” wjechał na szlak do Kębłowa, musieliśmy wykonać kilka niezbędnych prac. Jedną z nich było uzupełnienie niemal 500 łubków (elementów łączących szyny), które zakupiliśmy ze środków własnych Towarzystwa. Przygotowania objęły ponadto uzupełnienie oznakowania przejazdów kolejowo-drogowych, uporządkowanie terenów stacji w Starym Widzimiu i Kębłowie, odmalowanie krawędzi peronowych, słupków hektometrowych czy słupków przejazdowych.
Pierwszy po niemal 9 latach przerwy pociąg wjechał na linię nr 371 w piątek, 29 kwietnia 2016 roku. Tego dnia „Ganz” dotarł nie tylko do Kębłowa, ale również do km 10,300 w którym kończył się przejezdny odcinek linii.

Kolejne pociągi

Miesiąc po uruchomieniu pierwszych pociągów do Kębłowa (29-30 kwietnia 2016) na linię nr 371 wjechały kolejne pociągi specjalne – tym razem z parowozami. Dzięki współpracy z Parowozownią Wolsztyn w środę, 1 czerwca z okazji Dnia Dziecka uruchomiliśmy popołudniowy, ogólnodostępny pociąg specjalny zestawiony z dwuosiowych wagonów z lat dwudziestych i trzydziestych XX wieku oraz parowozów Ol49-59 i Pt47-65. Do południa oba parowozy (oddzielnie) poprowadziły fotostopowe pociągi specjalne dla miłośników kolei – odpowiednio relacji Wolsztyn – Kębłowo oraz Kębłowo – Wolsztyn.

Na kolejne pociągi na linii nr 371 przyszło nam czekać ponad rok. Wszystko za sprawą konieczności pozyskania dotacji na ich uruchomienie – wpływy z biletów nie gwarantowały bowiem pokrycia kosztów wynajęcia aż dwóch parowozów do ich obsługi. Aby zwiększyć frekwencję, a zarazem zacząć budować podstawy produktu turystycznego opartego o tworzoną kolej muzealną, kolejne przejazdy postanowiliśmy uruchomić w dniu „Festynu Jesiennego” organizowanego w Skansenie Budownictwa Ludowego Zachodniej Wielkopolski.

Pomysł okazał się przysłowiowym strzałem w dziesiątkę – uczestnicy festynu – mieszkańcy Wolsztyna i turyści – mogli udać się w sentymentalną podróż, natomiast mieszkańcy Kębłowa – przyjechać pociągiem na imprezę niemal pod bramy Skansenu (pociągi docierały na przystanek kolejowy Wolsztyn Skansen).
Jesienne pociągi na stałe wpisały się do kalendarza naszych imprez i co roku cieszą się ogromnym zainteresowaniem. Najwięcej, bo ponad 1 000 osób skorzystało z naszej popandemicznej oferty w 2021 roku.

W 2018 i 2019 roku, korzystając z obecności zabytkowych wagonów i parowozów należących do Skansenu Taboru Kolejowego w Chabówce oraz Klubu Sympatyków Kolei we Wrocławiu, w okolicach Parady Parowozów uruchomiliśmy dwie pary fotostopowych pociągów specjalnych.

Od 2023 roku we współpracy z Parowozownią Wolsztyn, z okazji corocznej Parady Parowozów, na przejezdnym odcinku linii nr 371 uruchamiamy ogólnodostępne pociągi specjalne.

Łącznie w ciągu 9 lat uruchomiliśmy 40 pociągów relacji Wolsztyn – Kębłowo – Wolsztyn, przewożąc niemal 9 000 pasażerów. Ostatnie z nich wyruszyły na szlak w sobotę, 3 maja 2025 roku.

Odbudowa ubytku

W połowie 2012 roku, gdy opadły już emocje związane z kradzieżą niemal kilometra toru pomiędzy Kębłowem a Świętnem, rozpoczęliśmy starania o pozyskanie staroużytecznego materiału torowego, który mógłby zostać wykorzystany do odbudowy linii. Niestety, od lat szlak do Świętna znajdował się w wykazie linii nieczynnych, na których nie jest prowadzony ruch pociągów. Stąd jego właściciel i zarządca infrastruktury – spółka PKP Polskie Linie Kolejowe S.A. – nie mógł przeprowadzić odbudowy skradzionej infrastruktury.

Jednak dzięki dobrej współpracy i życzliwości kolejnych dyrektorów Zakładu Linii Kolejowych w Zielonej Górze w 2021 roku pozyskany został materiał torowy, który posłużył do odbudowy pierwszych 150 metrów „ubytku”. Niespełna rok później Zakład poinformował o zabezpieczeniu pozostałych 52 szyn, które pochodziły z modernizacji fragmentu linii Wolsztyn – Luboń. Dostarczone latem 2022 roku na miejsce prac szyny to najważniejszy, choć nie jedyny element infrastruktury torowej. Koniecznym stało się przejrzenie i przywiezienie ponad 42 000 elementów ich mocowań (łącznie około 25 ton materiału).

Urządziwszy na stacji w Kębłowie naszą liniową bazę, w marcu 2022 roku przystąpiliśmy do prac torowych. Obejmowały one: